środa, 9 kwietnia 2014

Rozdział 17.

     - A więc masz 18 lat i nadal się uczysz. - powtórzył moje słowa.- Ja w twoim wieku zrezygnowałem ze szkoły. 
- Dlaczego ? 
- A po co komu świstek na który decyduje czy będziesz kimś. - wzruszył ramionami.- nigdy nie miałem dobrych ocen i zawsze ciągnęło mnie do motoryzacji. Postanowiłem poświęcić swoje życie motorom. - uśmiechnął się. W pewnym sensie miał rację. Świadectwo decyduje o naszym przyszłym życiu. 
- A tobie jak idzie nauka ?- zapytał uśmiechając się.
-całkiem dobrze.- odpowiedziałam. 
-czyli jesteś taką grzeczną dziewczynką, tak ? 
- Zależy co masz na myśli. - całkiem nieświadomie przygryzłam wargę. 
- Wiesz przykładna uczennica, zapewne kochana córeczka. Tylko jedno mnie zastanawia.. Co tak poukładana dziewczyna robi na nielegalnych wyścigach, hmmm ? - odgarnął kosmyk moich włosów. 
- Sama nie wiem. - uśmiechnęłam się. - chyba ciekawość kazała mi tu przyjść. 
-  wiesz, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła. 
- Trudno, żyje się tylko raz. 
- Pięknie powiedziane. - odpowiedział. - Może chodź zobaczyć kto dziś wygrał. - powiedział. 
- Ty się nie ścigasz ? - zapytałam idąc na metę. 
- No cóż..  Ścigam się, ale akurat mój motor jest u mechanika. Dziś przyjechałem motorem pożyczonym od kolegi, ale ten nie nadaje się do wyścigów, więc postanowiłem popatrzeć. - Dalej szliśmy w ciszy. Po krótkiej chwili byliśmy już na mecie.
- Chyba już skończyli. - powiedziałam. 
- Może kogoś zapytamy. - uśmiechnął się. Podszedł do jakiejś dziewczyny i zapytał kto dziś jest zwycięzcom. 
- I co ?
- Malik. - powiedział obojętnie. - Wiesz co, może się gdzieś przejdziemy ? 
- W sumie.. - W tym momencie usłyszałam za sobą jak ktoś woła moje imię. Kawałek odeszłam od Willa. 
- Jezu.. szukaliśmy cię ! - krzyknęła Bella. - Dlaczego odeszłaś ? 
- Nie chciało mi się tam stać. - powiedziałam. 
- Ale.. - Bells chciała coś powiedzieć ale jej przerwano.
- Bella, zostaw nas samych. - powiedział mulat. Dziewczyna posłusznie odeszła. 
- Co ty odpierdalasz ? - powiedział wyraźnie zły. - Mówiłem ci że tutaj jest niebezpiecznie. 
- Spokojnie Zayn, pilnowałem jej. - uśmiechnął się William, który do nas podszedł i objął mnie ramieniem.- przecież nie chcemy żeby coś stało się tak uroczej twarzyczce. - W dziwny sposób uśmiechnął się do Malika. Aż mnie ciarki przeszły. Zayn natomiast napiął mięśnie i zacisnął szczękę. Nie wiedziałam o co chodzi. 
- Victoria, proszę cię chodź już. - powiedział, a właściwie wysyczał. Nie chcąc się znów z nim kłócić zrobiłam to o co prosił. 
- Do zobaczenia Victorio. - uśmiechnął się Will całując moją dłoń. 
- Na razie- odpowiedziałam. Zayn chwycił mnie za nadgarstek i ciągnął w nieznaną mi stronę. Gdy stanęliśmy obok motoru bez słowa podał mi kask. Usiadł na maszynie a ja za nim, mocno trzymając się jego brzucha. Jechał jak wariat. Krzyczałam żeby zwolnił ale mnie nie słuchał. Coraz mocniej zaciskałam ręce na jego klacie, bo bałam się,  że spadnę. W niecałe 30 minut pod mój dom. Wstałam i wszelkimi siłami próbowałam utrzymać równowagę. Oddałam mu kask i chciałam odejść jednak ten mnie przytrzymał. Wstał z maszyny i podszedł do mnie. Nasze klatki piersiowe dotknęły się. Chłopak cały czas patrzył w moje oczy i nierówno oddychał. Dłonią dotknął mojego policzka, a po chwili kciukiem zjechał na wargę. Powoli zaczął przybliżać się do mojej twarzy, aż po chwili nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Trwał on kilka sekund, ale dla mnie jakby całą wieczność. Delikatnie muskał moje rozgrzane wargi, swoimi. Gdy się od siebie odkleiliśmy, próbowałam unormować swój oddech. 
- Twoja propozycja jest nadal aktualna ? - zapytał, a ja uniosłam brew. - rano zapraszałaś mnie do siebie. 
- chcesz teraz do mnie wejść ? Która jest godzina ? 
- przed północą. - uśmiechnął się. 
- No dobrze... ale bądź cicho, bo mój tata pewnie już śpi. - pogroziłam mu palcem i otwarłam furtkę. Szłam dróżką, która prowadziła do drzwi mojego domu. Ostrożnie przekręciłam klucz w drzwiach i pchnęłam je.  
- Idź do mojego pokoju, zaraz przyjdę. - szepnęłam do Zayna. Ten przytaknął i poszedł na piętro gdzie znajdował się pokój. Ja ściągnęłam buty by nie hałasować stukotem obcasów. Weszłam po schodach i będąc na górze spojrzałam czy tata na pewno śpi. Jest ! Śpi obejmując Barbarę. Aż mi się niedobrze zrobiło więc postanowiłam po cichu wyjść. W moim pokoju Zayn stał przy szafce i oglądał zdjęcia które na niej stały.
- To twoja mama ? - zapytał. W odpowiedzi twierdząco pokiwałam głową. - Piękna. Podobna do ciebie. - uśmiechnął się. Czy on właśnie zasugerował, że jestem piękna ? - Co się z nią stało ?
- Umarła 5 lat temu. Była chora na nowotwór. - powiedziałam i poczułam łzy, które napływały mi do oczu.  
- Ej, księżniczko ! Nie płacz.- podszedł i objął mnie. - Przebież się i chodź spać. - Odsunęłam się od niego i tak jak mówił wzięłam piżamę, udałam się do łazienki. Odpuściłam sobie prysznic. Zmyłam tylko makijaż i przebrałam się w piżamę. Wróciłam do Malika który leżał już na moim łóżku. 
- Zamierzasz tutaj spać ? - zapytałam odkładając biżuterię. 
- Spokojnie. Zostanę tu tak długo aż nie zaśniesz - uśmiechnął się i poklepał miejsce obok siebie. Niepewnie się położyłam. Poczułam dłoń, która przysunęła mnie do ciała chłopaka obok. Położył głowę tak jakby na mim ramieniu.


- Powiedz.. Skąd znasz Willa ? - zapytał. 
- Poznałam go dziś na wyścigach. - odpowiedziałam. 
- Nie chcę żebyś się z nim zadawała. Proszę cię o to. -pocałował moje ramię.
- Dlaczego ? 
- Po prostu nie chcę tego. Zrozum, wiem co mówię. - mruknął mi do ucha. - Idź spać. Jak zaśniesz pójdę, obiecuję. - zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć, ale nie mogłam. Leżałam tak może 30 minut a Zayn ciągle był obok. Po chwili poczułam jak materac podnosi się do góry a ręka znikła z mojej tali. 
- Vicky ! Gdybyś tylko ty wiedziała jaki jestem pewnie nawet nie chciałabyś ze mną rozmawiać. - westchnął.- ale gdy jesteś przy mnie jestem inny. Spokojny, opanowany. Działasz na  mnie uspokajająco. Przy tobie czuje się inaczej... Nie potrzebuję niczego innego do szczęścia, tylko ciebie. - podszedł do mnie i dotknął moje włosy, odgarniając je. 

- Mogę powiedzieć że jestem w tobie szaleńczo zakochany. - zaśmiał się. - Pewnie nie odważę się i nie powiem ci tego gdy nie będziesz sapała.- pocałował mnie w czoło. - Dobranoc królewno. - Chwila Czy on właśnie wyznał mi że się we mnie zakochał ?! O MATKO ! Nie wiem co mam myśleć, co robić. Powiedzieć mu, że czuję to samo ? Ale jeżeli to były żarty. Nie no chwila, Vicky.. On mówił to poważnie. 
Niepewnie otwarłam oczy i ujrzałam Malika, który chciał wychodzić przez okno. 
- Zayn..- powiedziałam szeptem, ale on to najwyraźniej usłyszał. - Ja się w tobie też zakochałam. - powiedziałam i wstałam z łóżka... 

______
Witam Was. ;** Kurde, znów nie dodawałam, ale to naprawdę nie moja wina. Mój laptop jest już tak zepsuty, że chyba naprawdę nie da się z nim nic zrobić. ;c Ale specjalnie dla was poświęciłam się i zaczęłam pisać na komputerze który mam chyba z 12 lat. :D Było trudno, ale się udało. :D Jak się podoba ? ;* 
                                           10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ. 

11 komentarzy:

  1. Słodka końcówka <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooooo kurde ! Ale słodko , mega , po prostu cudo ! , oby tak dalej !. Tak bardzo słodko !!!!! AAaaaaaa , nie moge przestać sie szczerzyć do monitora !

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałam czekoladę, już nie chcę wystarczająco słodkości dał mi ten rozdział :)
    Daj szybko next, bo w takim momencie koniec spać nie daje :D
    Zayn zakochał się? Uouo! Byle do nexta, byle do nexta... Victoria czuje to samo. Byle do nexta, byle do nexta...
    @husaria1698

    OdpowiedzUsuń
  4. Boze boskie. *_*

    OdpowiedzUsuń
  5. czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  6. cudnie <3
    czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny rozdział zayn zakochany i jeszcze z wzajemnością dodaj szybko bo nie mogę sie doczekać x

    OdpowiedzUsuń
  8. Zayn jest bipolarny ��

    OdpowiedzUsuń