poniedziałek, 21 grudnia 2015

Rozdział 9- część II



Ubrana w przepiękną,białą suknie przeglądałam się w lustrze. W tej kreacji każdy czułby się wyjątkowo, ale nie ja, ponieważ, gdy ją tylko ubrałam uświadomiłam sobie, że za dokładnie 15 dni biorę ślub. Boję się, tak cholernie się boję. Ale, jak już wiele razy o tym wspominałam, jest za późno by się wycofać. 
- Pokażesz nam się w końcu?- krzyknęła podirytowana Sophia, która czekała za mną wraz z Bellom. Poprosiłam przyjaciółkę by była tu ze mną. Niepewnie wyszłam w pokoju, w którym się przebierałam. 
- Wyglądasz przepięknie. - pisnęła Isabella. 
- Tak, ślicznie. - uśmiechnęła się Sophia. - Stań na tym podeście. - Stanęłam na wskazanym miejscu i ponownie spojrzałam w lustro. 
- Spójrz, nie zrobiłam długich rękawów, ponieważ wydaje mi się, że tak wygląda to zdecydowanie lepiej. - powiedziała.- Z wycięciem na plecach też nie zaszalałam, bo wiem jaki jest Thony i jego rodzina. Muszę jeszcze trochę ją dopracować i będzie idealnie. Za dwa dni ją skończę. 
- S-super.- dwa dni? Serio? Miałam spędzić ten tydzień z Zaynem. Cholera.... 
- Coś nie tak?
- Nie, wszystko ok. - posłałam jej wymuszony uśmiech. Sophia bez słowa wyszła a ja zostałam sama z Bellom. 
- Naprawdę wyglądasz ślicznie w tej sukience. - uśmiechnęła się.-  Ale nie zachowujesz się jak typowa panna młoda, co jest? - Przygryzłam wargę i na nią spojrzałam.- nawet mi nie próbuj wmawiać, że nic się dzieje, bo cię znam. 
- Mam mętlik w głowie.- westchnęłam i usiadłam na sofie. - nie wiem co robić...
- Rozumiem, że w dużej mierze chodzi o Zayna? Słyszałam od Harrego, że...
- Co za gaduła! - obie się zaśmiałyśmy. - Zdradziłam Anthony'ego, a w ogóle nie czuję poczucia winy, dziwne nie?
- Nie, wcale nie.. Nie możesz czuć się winna jeżeli jesteś przy kimś szczęśliwa. Kochasz Malika, wszyscy o tym doskonale wiemy, ale nie umiesz się do tego przyznać przed samą sobą. - Zrobiła pauzę.- chcesz marnować swoje życie przy kimś kogo nie kochasz?! Przemyśl to, proszę...
- Przemyślę.- uśmiechnęłam się, gdy wróciła Sophia. Lubię ją ale wiem, że nie mogę mówić przy niej zbyt wiele na temat Zayna, bo to przecież znajoma Thony'ego.
- Victoria, ktoś do ciebie. - powiedziała. Za nią wszedł... Zayn? Co on tu robi? Cholera... 
- Cześć- puścił mi oczko.
- eeee... Soph, chodź, wypijemy kawę?- obie kobiety wyszły z pracowni. 
- Co tu robisz?- zapytałam po chwili. 
- Przyjechałem po ciebie- uśmiechnął się. - ładna suknia, do twarzy ci w niej. Idealna panna młoda - w jego tonie dało się usłyszeć ironię.
- Zayn.. proszę. - spuściłam wzrok.- wiesz, że nie jest mi łatwo. 
- A myślisz, że mi jest łatwo?! Codziennie myślę o tym, że niedługo mnie zostawisz i weźmiesz ślub z innym. Jest mi cholernie trudno z myślą, że ktoś inny będzie przy tobie, będzie się  budził i zasypiał u twego boku, a ja? Ja będę tu sam.. Sam, bo nie umiem nikogo innego pokochać. Nawet nie potrafię z kimś innym sypiać, rozumiesz?! A dlaczego tak jest? Bo cię kocham jak pojebany! - podeszłam do niego i przytuliłam się. - kocham cię, słyszysz?
- słyszę, ja ciebie też kocham, ale jest już za późno, żeby coś zmienić.- szepnęłam patrząc mu w oczy. 
- Wiedziałem. - westchnął opierając swoje czoło o moje.- ale pamiętaj, że zawsze, ZAWSZE będziesz dla mnie najważniejsza.  - pocałował mnie.

                                                                 ***

- gdzie jedziemy?- zapytałam, gdy wyszliśmy z salonu Spohie.
- Niespodzianka.- uśmiechnął się otwierając mi drzwi. Przewróciłam oczami i wsiadłam do samochodu. 
- A tak serio, to jedziemy do mojej mamy, bo zaprosiła nas na obiad, niespodzianka będzie później. - musnął mój policzek.- Licz się z tym, że będziesz musiała zjeść wszystko.
- Uwielbiam obiadki twojej mamy, więc na pewno zjem wszystko.- wyszczerzyłam się.
- liczę na to.- ruszył w stronę domu pani Malik. Podczas jazdy cały czas obserwowałam mimikę jego twarzy coś było nie tak.. Pomimo, że próbował to ukryć, wiem, że coś go droczy.
- Nadal myślisz o tym wszystkim?- wypaliłam bez zastanowienia.
- O tym nie da się nie myśleć, ale cieszę się, że jesteś obok mnie.
- Coś jeszcze cię dręczy, prawda?- zapytałam.
- Przed tobą nie da się nic ukryć.- zaśmiał się.- tak, jest coś takiego ale to nieważne w tej chwili.
- Zayn, proszę, powiedz mi. - chwyciłam go za dłoń, którą akurat zmieniał biegi.- proszę.- Chłopak westchnął i zjechał na pobocze.
- Nawet nie wiem od czego zacząć..
- zacznij od początku.
- No więc, jakieś 2 miesiące wracałem od Liama. Wypiłem kilka piw, więc postanowiłem pójść pieszo, pod jakimś biurowcem wpadłem na jakiegoś mężczyznę. Z początku go nie poznałem, ale...- przestał mówić i zacisnął pięści na kierownicy.
- Zayn... kto to był.
- To był mój ojciec, Victoria.- uniósł się.- To był ten pierdolony kutas, który katował moją matkę, przez którego zacząłem ćpać.- ironicznie się zaśmiał.- on też mnie poznał. Zaczął się śmiać mi się prosto w twarz, że jestem nikim, że pewnie sobie nie radzę w życiu. 
- Wiesz, że to nie jest prawda. Jesteś cudownym facetem, nie możesz wierzyć komuś takiemu!
- To nieważne czy w to wierzę czy nie. - westchnął.- potem, gdy chciałem odejść powiedział, że się zemści, zniszczy wszystkich na których mi zależy.- nie wiedziałam co mu odpowiedzieć.- dlatego czuję się jak ostatni śmieć, gdy próbuję zatrzymać cię przy sobie, bo wiem, że ze mną nigdy nie będziesz bezpieczna, ale nie umiem żyć bez ciebie. - chwycił mnie za dłoń.- od tej pory próbowałem się odsunąć od wszystkich, dlatego mieszkam sam. Nie chcę aby ktoś cierpiał przeze mnie. Wiem do czego zdolny jest mój ojciec...- Bez żadnych zbędnych słów przytuliłam się do niego.
- nie wiem co ci powiedzieć. 
- Nie musisz nic mówić, po prostu mnie pocałuj.- zrobiłam to o co poprosił.- naprawdę cię kocham.
- Wiem to.- uśmiechnęłam się.- ja ciebie też. - musnęłam go w policzek, a po chwili znów jechaliśmy jego mamy.
- Mam jeszcze jedno pytanie.
- Pytaj o co chcesz. - uśmiechnął się,
- Nadal się ścigasz?
- Od czasu do czasu. Ale dla przyjemności, nie dla kasy. - przez resztę drogi nie rozmawialiśmy. Pod domem Pani Malik stał jakiś czarny samochód. Spojrzałam na Zayna, który znowu napiął wszystkie mięśnie. Auto po chwili odjechało.
- Victoria, wyjdź z samochodu i powiedz mamie, że trochę się spóźnię.
- Ale.... 
- Victoria, proszę.- krzyknął. Lekko przestraszona wyszłam z auta i obserwowałam jak Malik odjechał zostawiając jedynie czarny ślad od opon. Niepewnie podeszłam do drzwi i zapukałam. Otworzyła mi kobieta w średnim wieku, chyba była trochę przestraszona.
- Cześć Vicky.- uśmiechnęła się.- proszę wejdź.- wpuściła mnie do środka. - Gdzie Zayn?
- Trochę się spóźni, musi coś załatwić.- powiedziałam ściągając płaszcz. - przepraszam, ale czy coś się stało?
- Nie, ja... ehh...- jej głos zaczął się łamać. Poszła do salonu i usiadła na sofie opierając głowę na ręce.
- ja naprawdę nie chcę się wtrącać, ale...
- Od trzech tygodni nachodzą mnie pracownicy mojego byłego męża.- rozpłakała się.- nie wchodzą do środka, ale wszędzie za mną chodzą, stoją pod moim domem. Boję się, Victoria.
- Wiem, rozumiem... uważam, że powinna pani zgłosić to na policje. 
- Na policje? on ma wszędzie znajomości... to nic nie da.- westchnęła.- ale proszę nie mów nic Zaynowi.
- On o wszystkim wie- powiedziałam.- spotkał go kilka miesięcy temu. 
- Nic mi nie mówił.
- Tak jak pani mu. - przerwałam na chwilę.- jeżeli nie chce pani zgłaszać tego na policję, powinna pani się gdzieś przeprowadzić, na jakiś czas.
- Nie mam gdzie. Wszystkie moje koleżanki mają rodzinę, nie chcę im wchodzić na głowę. 
- A do Zayna?- kobieta zaśmiała się.
- Nie... mu też nie chcę wchodzić na głowę, przepraszam, wam.- uśmiechnęła się a ja zarumieniłam. - jesteście stworzeni dla siebie.
- Mam dla pani propozycję. - próbowałam subtelnie zmienić temat.- Mogę dać pani klucze do mojego starego domu i tak stoi pusty. 
- sama nie wiem...
- Proszę, nie wybaczyłabym sobie gdyby coś się pani stało.
- Dobrze, dziękuje.- przytuliła mnie.- naprawdę jesteś aniołem. 

                                                                 ***

Obiad już był gotowy. Właśnie kończyłam rozkładać talerze, a pani Malik serwetki. 
- Gdzie jest ten Zayn..- westchnęła.
- Nie wiem, pewnie zaraz będzie.- sama się o niego cholernie martwiłam, ale nie chciałam jej jeszcze bardziej martiwć. Próbowałam do niego dzwonić,  ale ciągle włącza się poczta głosowa. 
- Chyba zaczniemy bez...- nagle zadzwonił jej telefon.- przepraszam.- wyszła z kuchni i poszła na piętro. Chwilę później pod dom podjechał samochód Malika. Odetchnęłam z ulgą i pobiegłam na korytarz, żeby otworzyć mu drzwi. Gdy stanął naprzeciwko mnie od razu się do niego przytuliłam.
- Jesteś kretynem!- krzyknęłam.- jak mogłeś nam to robić, czemu nie odbierałeś tego pieprzonego telefonu?! miało cię nie być chwilę, a to już minęło 3 godziny.
- Przepraszam. - pocałował mnie w czoło. Spojrzałam na jego twarz.
- Boże...- rozcięta warga, łuk brwiowy, zadrapany policzek.
- to nic.- uśmiechnął się.
- Musze cię opatrzyć. - pociągnęłam go do łazienki.- gdzie masz apteczkę?
- cały czas w tym samym miejscu. - wskazał palcem na szafkę pod zlewem. No tak, przecież to nie jest pierwszy raz gdy opatruję mu rany, ale zawsze moja reakcja jest taka sama. Usiadłam mu na kolana i po kolei zaczęłam przemywać rany. 
- Kto ci to zrobił? Twój ojciec?
- On? teraz ma od tego swoich ludzi- prychnął. 
- Oni nachodzą twoją mamę.- powiedziałam.
- domyśliłem się, nie powinna tu mieszkać.
- Wiem, zaproponowałam jej, żeby zamieszkała w moim domu.- chłopak uśmiechnął się, ale po chwili jego twarz skrzywiła się gdy dotknęłam rany wacikiem nasączonym wodą utlenioną. Potem przykleiłam plaster. - już.
- Wiesz, że nadal to mnie boli.- chytrze się uśmiechnął. Ja tylko przewróciłam oczami i wpiłam się w jego usta jednocześnie mierzwiąc jego włosy. 
- Nie rób mi tak więcej. - szepnęłam przerywając pocałunek.
- Wracajmy do mamy.


___________
wróciłam po tygodniowej przerwie :) Jak wam się podoba? Pomysł z powrotem ojca wpadł mi do głowy dopiero podczas pisania rozdziału. Myślicie, że to dobry pomysł? :) 
i chcę wam jeszcze powiedzieć, że pojawił się nowy rozdział na: fanfiction-zaynmalik.blogspot.com ! Niedługo pojawi się następny :) Do usłyszenia! 

5 komentarzy:

  1. Kocham to ona musi z nim być

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy dodasz rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. błędy rażą w oczy ;_; popracuj troche nad nimi, bo tekst sam w sobie jest okej :)

    OdpowiedzUsuń